Marcik. Wzór po polsku.

Z prawdziwą przyjemnością prezentuję Wam mój najnowszy wzór – Marcik.
Wiem, wiem, niebo jest już dużo mniej błękitne, zielone listeczki najpierw zżółkły a potem opadły ale tak to już jest, że praca nad wzorem zajmuje parę miesięcy 🙂


Marcik to taka specjalna chusta, idealna do noszenia dla ozdoby i przyjemności.
Nieduża i dzięki temu łatwo się zamotuje, trzyma na swoim miejscu i nie wymaga ciągłego poprawiania.
Trójkątna, gdyż trójkąty bardzo dobrze się dziergają i potem noszą.
Ażurowa, wszak to ażury najczęściej przyciągają wzrok i to dzięki nim słyszymy te wszystkie miłe słowa.
Z częścią gładką, gdyż każdy ażur potrzebuje tła.
Średnio gruba, średnio cienka – taka w sam raz!


Marcik nazywa się Marcik w ramach kompromisu.
Ale od początku:
Była sobie promocja na Fiberro, ale taka śmieszna, kot w worku. Zamówiłam 4 motki, dwa lace i dwa skarpetkowe, i to było wszystko, co o nich wiedziałam. Kolory nieznane, czyli właśnie ten kot. No i worek w gratisie 🙂
Jedna skarpetkowa okazała się być żółta.
Ja osobiście żółty lubię, ale większość osób nie bardzo.
Tak się więc trochę martwiłam, co to mi się uda zrobić z tego trudnego koloru, i dla kogo.


I tutaj na scenę wchodzi Marta, moja … tutaj spróbowałam określić relacje rodzinne nas łączące, ale nie dałam rady. W największym uproszczeniu: Marta do mnie mówi ciociu.
A poznać ją najłatwiej po tym, że jest mamą Emilki 🙂
A Emilka użyczyła swojej ślicznej buzi oraz swojego imienia dla innego wzoru. Kto ciekawy, klika TUTAJ.


Zaprezentowałam Marcie szeroki wybór włóczek na chustę, w przeróżnych kolorach. Żeby sobie wybrała to, co jej najbardziej do serca przemawia.

I Marta odrzuciła wszystkie róże, niebieskości, turkusy, zielenie i brązy.
I wybrała żółty!


Chustę zrobiłam z prawdziwą przyjemnością, spodobała się.


I pojawiła się kwestia nazwania wzoru.

Na początku myślałam, że będzie po prostu Marta, ale sprawdziłam bazę danych ravelry i okazało się, że jest w niej mnóstwo wzorów o takiej nazwie. Z dużą przykrością zrezygnowałam z Marty i zaczęłam rozglądać się za czymś mniej popularnym.
Marta podsunęła, że jej teściowa mówi na nią Marcikowska, spodobało mi się. Z jednej strony takie polskie, a z drugiej może być też międzynarodowe, żadnych szeleszczeń ani typowo naszych liter nie ma.
Testy już trwały, zapytałam o zdanie anglojęzyczne. A one zgodnie wypowiedziały się, że to dla nich za trudne!
Obcięłyśmy więc Marcikowską na Marcika.
I tym sposobem chrzestnych matek jest około dziesięciu, i każda wniosła swój wkład w nazwę 🙂


Marcika najlepiej wydziergać z włóczki skarpetkowej, na taką niewielką chustę wystarcza 100g. Oczywiście nie jest to żaden przymus, można spróbować dziergać z każdej włóczki!

W zamierzeniu Marcik jest chustą dekoracyjną, do pracy jako ochrona przed klimatyzacją w lecie i przeciągami w zimie, na wyjścia i przeróżne okazje, na których chcemy się pokazać i zabłysnąć.
Nie jest to chusta do zawijania się zamiast szalika, na mrozy i zawieruchy.
Takie jest założenie, ale wcale nie jest powiedziane, że nie można sobie właśnie takiego Marcika wykonać – grubego, ciepłego i przytulaśnego.


Na tym właśnie polega całe piękno tworzenia wzorów, że każda kolejna wersja jest nieco inna, indywidualna i często piękniejsza od oryginału 🙂

I chyba to w tworzeniu wzorów lubię najbardziej!
Uwielbiam oglądać udziergi wykonane według mojego pomysłu, niby wszystkie takie podobne ale każdy nieco inny, z tym indywidualnym akcentem, który nieodmiennie sprawia, że serducho mi szybciej bije, a gęba się cieszy 🙂


Marcik jest dostępny w wersji polskiej i angielskiej.

Wzór jest dostępny bezpośrednio ode mnie, kontakt przez FB lub y.mleczyk@gmail.com
Lub przez ravelry.

Wzór jest też nagrodą dla uczestniczek Podziergajmy wspólnie, które w listopadzie robiły Dobroszki.

Pozdrawiam zimowo, przeziębieniowo, lekko mroźnie i nieco śnieżnie 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii chusta, chusty trójkątne, wzór po polsku i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.