Mehmendira

Czasami tak już jest, że nie ma wyjścia.
Jest włóczka, i okazuje się, że nadaje się tylko na jeden konkretny wzór.


W tym wypadku taka uparta okazała się skarpetkowa Ciao Mondial.
Bardzo mnie ciągnęły te kolory – niebieski, szary i pomiędzy, czasami z przebłyskiem turkusu dla lepszej harmonii.
Patrzyłam na motek prawie rok i czekałam na natchnienie,
najbardziej skłaniałam się do wymyślenia czegoś całkowicie nowego.


Nic z tego nie wyszło.
Zupełnie nic.
Włóczka wybrała sama, od początku krzyczała głośno,
że ma z niej być Mehmnedira.


Jakoś nie wydawało mi się, że potrzebuję kolejnej wersji akurat tego wzoru,
próbowałam wymyśleć coś innego.
Zastanawiałam się i kombinowałam, i okazało się, że nie dam rady.
Poległam.
Zrobiłam Mehmendirę.


Po drodze wspominałam sobie pierwszą edycję Podziergajmy wspólnie i te wszystkie Mehmendiry, które wtedy powstały.
Początki zawsze wspomina się najmilej, prawda?


Teoretycznie Mehmendira była zaprojektowana na grubą włóczkę,
ale jakoś tak stwierdziłam, że skarpetkowa też się nada.


I jak zawsze okazało się, że blokowanie jest najważniejsze.
Naciągnęłam na maksimum, ścieg francuski się przez to prawie zatracił i nabrał zupełnie nowego wyrazu.


Chusta wyszła duża i zwiewna,
a dodatkowo idealnie wpisała się w panującą na zewnątrz kolorystykę!


Nieco trudniej było zrobić zdjęcia – moja plastikowa pani jest jakoś tak mało stabilna, a na wietrze ma dziwną tendencję do padania na plecy lub brzuch.


A że wiało za każdym razem z innej strony, to i cała akcja łapania zestawu w locie przypominała trochę badanie refleksu i szybkości działania.


Wyszłam z potyczki zwycięsko, plastikowa pani zaliczyła raptem jeden upadek, bez szkody dla zdrowia, bo w sumie to sucho było.


Mehmendira za to pofruwała sobie bardzo porządnie!
Można powiedzieć, że wylatała się za wszystkie czasy, hehe.


Pozdrawiam zimowo!!!

!!

!

Ten wpis został opublikowany w kategorii chusta, szal, wzór po polsku i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.