Złoto – brązowy

w pierwszej chwili wydawało mi się, że niewiele o nim mogę powiedzieć,
ale zaczęłam do Was pisać, i okazało się, że całkiem nieźle pociągnęłyście mnie za język
(a właściwie klawiaturę)
i nawet na koniec powstał tutorial!


Szal powstał eksperymentalnie z włóczki, która jest jedną wielką niewiadomą.
Wyglądała tak:


Jedyne, co się o niej dało stwierdzić, to waga, zresztą zapisana na metkach.
Jako jedyna informacja.

Włóczka składała się z kilku cienkich nitek, każda w innym kolorze,
jedna z nich coś jakby moher,
druga cieniutka i błyszcząca, w kolorze złota,
pozostałe dość trudne do sprecyzowania.
Może bawełna, może akryl, ciężko powiedzieć.


Kolorów kilka, ładnie ze sobą zgrane i uzupełniające się,
choć może zbyt do siebie podobne, z dalszej odległości wszystko się zlewa ze sobą.

Konkretniejszego wzoru na tym nawet nie warto próbować,
bo i tak cały wysiłek zginie w plątaninie kolorów.


Wybrałam więc zwykły ściągacz, taki 2 na 2, żeby z obu stron było tak samo.
Zrobiłam parę rzędów i od razu mi się znudziło,
bo takie 2 na 2 to niby proste, szybkie i bezmyślne, ale jednocześnie właśnie przez tą monotonię okropnie męczące.


I w ramach żeby się nie męczyć – zaczęłam te prawe oczka krzyżować,
taki warkocz 1 na 1, i to po obu stronach robótki.
Fajnie to wychodzi, bo po pierwsze obie strony identyczne,
a po drugie ten warkocz,
mimo, że go słabo widać w melanżu,
to jednak dużo wnosi do urody ogólnej.

Szal na urodzie zyskał,
moje dzierganie natomiast mocno straciło tempo,
zamienianie tych oczek miejscami jednak trochę trwa i postępy były średnio szybkie.

Za to dziergało się idealnie bezmyślnie i relaksacyjnie,
i tak sobie w ramach tego relaksu codziennie podganiałam troszkę robótkę.

Skończyłam i odłożyłam.
Pod sam koniec jakoś zupełnie przestało mi się to cudo podobać,
zero elastyczności,
sztywne jak derka na konia,
urody w tych kolorkach już też nie mogłam się dopatrzeć.

Przeleżało dobrych parę dni w pudełku, i wreszcie zblokowałam.
Łatwo poszło i szybko, bo nawet upinać nie trzeba było, wystarczyło rozwiesić na oparciu fotela.

Trochę zmiękło, trochę jakby zrobiło się lejące, ale dalej żadne cudo.

No i na koniec poszłam robić zdjęcia,
ustawiłam w pełnym słońcu
i zdumiałam się ogromnie i pozytywnie!

Ta złota nitka nabrała nowego życia, zaczęła wprost promieniować kolorem!
Po prostu cudo!!!

Nie na każdym zdjęciu to widać,
na niektórych bardziej, na niektórych mniej,
najmocniej chyba na pierwszym – tytułowym.


I w sumie zaczął mi się ten złoto – brązowy podobać!

I dlatego dołożę Wam taki błyskawiczny tutorialik:

Nabierz parzystą liczbę oczek, dowolna ilość.
Przerób parę rzędów ściągaczem 2 x 2 – możesz nawet paręnaście.
W dowolnym momencie zacznij warkocze:
zamiast 2 prawe tak, jak schodzą z drutu jedno za drugim
rób najpierw drugie a potem pierwsze,
obojętne, które będzie na wierzchu, a które pod spodem, byle konsekwentnie zawsze tak samo.
Oczka lewe zawsze przerabiaj jako lewe,
czyli powtarzasz sekwencję: *2 prawe jako warkocz, 2 lewe normalnie*.
Na koniec znowu zrób parę rzędów zwykłego ściągacza 2 x 2.

Możesz sobie dodać po oczku brzegowym, możesz nie dodawać.
Możesz pierwsze dwa oczka prawe zostawić jako rozbiegówka, i dopiero od następnych zacząć warkocz.
Dowolnie!

Jedyna strona negatywna, to że dość długo z takim szalem schodzi.
Poza tym same zalety!!!

A że Świętom towarzyszy zwiększona ilość pyszności do zjedzenia – dobrze czasami mieć obie ręce zajęte czym innym niż sztućcami !!!

Życzę Wam pięknych Świąt!
Niech radość z Bożego Narodzenia opromienia Wasze serca i domy!!!
Pozdrawiam gorąco!!!

!!!

!!

!

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii chusta, szal, tutorial, wzór po polsku. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.