Shrimp Cracker wersja ostateczna

W nawiązaniu do poprzedniego posta – wszyłam rękawy i tym samym zakończyłam noszenie tuniki, a zainicjowałam noszenie swetra.

Bawełna, więc za długo go w tym sezonie nie ponoszę, bo zimny, 
ale póki jeszcze nie ma mrozów, to mogę sobie pozwalać.
Zawsze, jak coś nowego udziergam, 
to uwielbiam to nosić właściwie non-stop.

Rękawy ładnie się komponują z całością, też mają dziurki i to dodaje im uroku. A jak się pod spód włoży długi rękaw, to nawet nie wwiewa przez te ażury zimnego powietrza.

A najbardziej podobają mi się dwie rzeczy. Fakt, że ten sweter posiada talię. Tak się dzięki temu ładnie układa na figurze i tuszuje jej ewentualne mankamenty. Oraz kolor – dojrzała malina w pełni sezonu. Aż ślinka cieknie na samo spojrzenie!

Witam nową obserwatorkę, zachęcam do pozostania. Wszystkich odwiedzających pozdrawiam gorąco i słonecznie!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.