Pempele

Najnowszy wzór,
to znaczy najświeższy opublikowany, gdyż szal jako taki już pokazywałam zaraz po zrobieniu pierwszej wersji, o TUTAJ.

Trochę się biłam z myślami, czy publikować ten wzór.
Powodem był ażur.
Prawda jest taka, że nie wymyśliłam go sama od A do Z.
I to mi trochę przeszkadzało.

Pewnego dnia natknęłam się na kolejną dyskusję o prawach autorskich, kopiowaniu i piratowaniu wzorów oraz zasadności sprzedawania takowych.
Dyskusja, jak to zwykle w tych sprawach – była mocno emocjonalna i energiczna.
Ile osób, tyle argumentów.

Jedna sprawa mocno do mnie przemówiła,
jest ona zresztą ciągle poruszana przez anglojęzyczne, dla nich to oczywistość.

Jeżeli ktoś jest na tyle zaawansowany, że z samego patrzenia potrafi zrobić takie samo – niech robi i się cieszy!
Ale jeżeli ktoś nie potrafi i potrzebuje wskazówek, często szczegółowych, to taki wzór z dokładną rozpiską i jeszcze dodatkowo możliwością konsultacji z autorką – jest dla niego / dla niej jedynym sposobem na wykonanie udziergu.

I tak naprawdę wzory nie są po to, żeby pokazać jak się robi dany ścieg, gdyż tego typu informacji jest mnóstwo w sieci,
ale po to, żeby połączyć te ściegi w całość, ogarnąć wszystkie brzegi, łuki, podkroje lub wypustki, i mieć gotowca według którego bez większego prucia wyjdzie coś fajnego.

I znowu – takie gotowce nie wszystkim są potrzebne!!!
Ja osobiście czasami korzystam z płatnych wzorów, a czasami wystarczy, jak sobie zdjęcia pooglądam, i już mniej więcej wiem, co i jak.
Oczywiście, w tym drugim wariancie zawsze jest ryzyko, że jednak coś pójdzie nie tak i będzie wielkie prucie.
Mnie to najczęściej nie przeszkadza, pruję sobie spokojnie i robię od początku.
Ale są osoby, które na wejściu potrzebują gwarancji sukcesu.
I właśnie dla takich osób są wzory.

Dlatego opublikowałam wzór na Pempele.
Ażur nie jest do końca mój osobisty, za to dostosowanie go do kształtu szala, rozpisanie jak najprościej, wyliczenie ilości włóczki i różnych rozmiarów, wymyślenie brzegów i ciekawego zakończenia – wszystko projekt autorski.

Dlaczego Pempele?
Tak jakoś mi się ten szal skojarzył z łąką, kwiatami, motylami.
A że ja przede wszystkim jestem lingwista, więc zaraz sobie posprawdzałam, jak te miłe, letnie słowa brzmią w obcych językach. Nie tych europejskich, to byłoby za proste i oczywiste, przerzuciłam się na różne narzecza egzotyczne i odkryłam, że gdzieś tam w Afryce na motyla mówią Pempele.
Spróbowałam na piśmie i na głos, dołożyłam akcent angielski i dla pewności francuski, brzmiało całkiem nieźle, i tym sposobem Pempele zostało zatwierdzone.

Wzór z założenia jest na włóczkę typu lace, 700 – 800 metrów w 100 gramach. Taka letnia cienizna na grubych drutach. Choć oczywiście zawsze można poeksperymentować, sama przymierzam się do Pempela skarpetkowego, tak z ciekawości.

Na zdjęciach pokazuję dwie wersje kolorystyczne, obie są z tej samej włóczki – Juniper Moon Farm Findley. Jedwab i merynos pół na pół, miałam tej włóczki bardzo duże zapasy, jakieś 30 motków i powoli je wyrabiam, zostało jeszcze coś tak ze sześć.
Włóczka jest z tej górnej półki, ale jakby kiedyś nadarzyła się komuś okazja – szczerze polecam!!!


Wzór można znaleźć na ravelry, na górze strony jest zakładka Moje wzory, która odsyła do anglojęzycznych.
Druga opcja, to zakładka Wzory po polsku, i tam są wszystkie potrzebne informacje  jak ominąć ten anglojęzyczny świat.


Ostatnio nie publikowałam postów zbyt regularnie,
mam nadzieję, że to już przeszłość i zapraszam na przyszły wtorek!!!

Pozdrawiam wiosennie!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii chusta, szal, wzór po polsku i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.