‚Zielona trawka’

Zima się skończyła, lato nie chce się zacząć,
i w tym zawieszeniu postanowiłam, że czas wyruszyć w plener i zaprezentować Wam coś więcej, niż zdjęcia na plastikowej pani 🙂
Dodatkowo zmotywowałam się przekonaniem, że w naturalnym świetle zawsze zdjęcia wychodzą najlepiej.
Cóż, chyba nie zawsze …
ale starałam się rzetelnie, wróciłam przewiana na wylot, chusta też zaliczyła nadprogramowo dużą dawkę świeżego powietrza 🙂

Chusta ma kolor zielonej trawki, takiej późno-wiosennej lub wczesno-letniej, i wydawało mi się, że to akurat odpowiednia pora roku, współgrająca z kolorem, i zdjęcia wyjdą idealne …
Dawno się tak nie pomyliłam …

Najpierw napatoczyło mi się takie bardzo podchodzące drzewo, bezlistne gałęzie tak mu zachęcająco zwisały i uczepiłam na nich chustę.
Wzbudziłam zainteresowanie młodzieży, kolor wyszedł całkiem inny i w dodatku jakoś tak nieciekawie ten ażur widać, wzór ciężko rozpoznać.

Zaraz obok była żółta siatka ogrodzeniowa.
Żółty z zielonym – może być fajnie 🙂

Ale fajnie nie jest, robienie zdjęć chust na siatce jest całkowicie złym pomysłem …

Pojechałam dalej, bo ja oczywiście wszędzie na rowerze 🙂

Takie drzewo rosło, jakby specjalnie stworzone do prezentacji chust.
Usunęłam z ziemi parę półlitrówek, kilka papierów i plastików, zawiesiłam chustę.
Do zawieszania takie pnie są idealne, mają same z siebie takie jakby ‚haczyki – zawieszki’.

Ujęcie z prawej strony, ujęcie z lewej strony,
i ciągle ten kolor jakiś taki nie ten, blady, mdły, nijaki …
zupełnie inny niż oryginał.

Doszłam do wniosku, że tło mam złe,
i nie powinnam tej chusty fotografować ‚w zwisie’, tylko na płasko.
Nie będzie tak prześwitywać i kolor się zintensyfikuje.

Więc na murku.
Żeby jasne tło odbiło kolor.

Kicha zupełna.
I jeszcze w dodatku nie zauważyłam, że pety leżą …

Jedziemy dalej.
Skoro na jasnym nie wychodzi, to może na ciemnym?
W ramach kontrastu?

Też średnio.

Ale co tam,
Dzielna Dziewiarka Działa 🙂

jadę sobie, jadę,
rozglądam się wokoło,
trochę trudno mi idzie, bo gwiździ okrutnie i kaptur ogranicza pole widzenia 🙂

aż pod kapturem świta mi kolejny pomysł!

skoro żadne kontrastowe tło nie jest dobre, to może trzeba poszukać współgrającego?
czyli zieleń na zieleni?

skręciłam na działki.

świerk chyba się nie nadaje …

tuje jakby też nie …

I po tych tujach animusz mi sklęsł prawie zupełnie.

Coś tam jeszcze plątało mi się w temacie kwiatu jabłoni,
ale dobiła mnie myśl, że w głupocie swojej zjechałam rowerem z wielkiej góry
i teraz ten rower na tę samą górę będę wpychać
(bo działki u nas nad rzeką, a miasto na skarpie).
I zrezygnowałam z poszukiwań kwiatu jabłoni oraz innych urokliwych fragmentów krajobrazu.

Wróciłam do domu i przeprosiłam się z plastikową panią …

Plastikowa pani ma łagodny charakter i nie jest pamiętliwa,
nie obraziła się, tylko pomogła.

to JEST kolor najbardziej zbliżony do oryginału!

I jeszcze parę słów o udziergu:

‚Zieloną trawkę’ wydziergałam, gdyż miałam w planie wzór.
Podobał mi się układ tych rombów i równoległoboków, taki logiczno – geometryczny i uporządkowany.

Niestety, chusta wyszła jakaś taka nie do końca dobra,
kształt okazał się trudny do noszenia,
z jednej strony chusta jest bardzo głęboka, a z drugiej ta podstawa trójkąta jest dość wąska.

Trudno ją zamotać tak, żeby było wygodnie nosić, narzucona na ramiona bez zamotania zsuwa się …

Więc wzoru nie będzie.

Będzie za to nauka, że zielony kolor jest bardzo trudno sfotografować 🙂

Choć może lepiej zawęzić – ja mam za słabe umiejętności do fotografowania zielonych chust.

Wam też ten zielony nie wychodzi? czy tylko mnie nie lubi?
Bo z drugiej strony zielone listeczki i trawka wychodzą ładnie, tylko chusta opór stawiła …

Pozdrawiam wiosennie!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.