Truskaweczka

Taki sobie zwykły ocieplacz na klimatyzowane wnętrza.
Oraz trudniejsze pogodowo momenty wiosny i lata.

W wersji bawełnianej, żeby dobrze się wkomponować w cieplejszą porę roku,
bo przecież czasami w lato też się taka zamotka przydaje 🙂

A co mnie skłoniło do letniego ocieplacza?
Fakt, że ja to się bardzo łatwo przeziębiam, i takie coś na szyję to jest dla mnie najlepsza profilaktyka.
A że chorować nie bardzo powinnam, zwłaszcza na różne przeziębienia i wirusy, więc tym bardziej wskazane przewidywać zagrożenie i przeciwdziałać.

Obie zeszłoroczne Dobroszki już mi się troszkę opatrzyły (TUTAJ i TUTAJ),
więc machnęłam taką niby Dobroszkę, bo tylko część wzoru zachowana – kształt i pikotki,
a reszta to już twórczość radosna.

A i jeszcze sobie poeksperymentowałam z kolorową bawełną,
jedna była cieniowana,
a druga czysty ‚majtkowy’ róż (który szczęśliwie utonął w różnorodności barw i ocieni).

Bardzo jestem ze swojej Truskaweczki zadowolona, niby nic wielkiego, a cieszy.

Przejrzałam posty o Dobroszkach, i wyraźnie zobaczyłam, że ostatnio nic ciekawego Wam nie opowiedziałam. I aż się sama sobą zdumiałam, bo doszłam do wniosku, że przyczyna leży nie w braku wydarzeń, tylko we mnie i w jakimś moim wewnętrznym odrętwieniu, które nie pozwala mi tych wydarzeń wyłapywać i patrzeć na nie z dystansem i pewną ironią …
Trochę to mną wstrząsnęło, obiecuję się poprawić!!!

pozdrawiam przedświątecznie!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.