Resztóweczka i konkurs

Pamiętacie Andorrę? I moje perypetie z jej rozmiarem?
Najpierw wyszła ogromna, potem ją mocno odchudziłam, i siłą rzeczy zostało mi trochę włóczki 🙂
Andorra poleciała do klientki, wzbudziła nawet jej zachwyt,
a te resztki zostały z zaleceniem wykorzystania ich w dowolny sposób.

Tak jak pisałam, te kolory same w sobie spodobały mi się bardzo, ale razem w zestawie już dużo mniej.

I Wasze komentarze też pokazały, że rzeczywiście zestaw jest kontrowersyjny i wzbudza bardzo różne uczucia 🙂

Najwięcej zostało pistacjowo-miętowego, taki miły twarzowy kolor, i od początku wiedziałam, że z tego to powinna powstać chusta! jednokolorowa i ażurowa, a nie jakieś tam melanże!

A że głowę miałam zajętą różnymi perturbacjami życiowymi, poszłam trochę na skróty i po prostu zrobiłam Dziki Róż. Nazwa średnio pasuje do tej łagodności, i cały czas w trakcie robienia miałam opory przed myśleniem o robótce w kategoriach ‚dzikości’ i ‚agresywności’.

Nie udało mi się stworzyć odpowiedniej nazwy po polsku, za to bardzo dumna jestem z pomysłu po angielsku – żeby przechrzcić ‚Wild Pink’ na ‚Mild Mint’ 🙂
Bo zachowuje i styl, i logikę, i nawet ilość sylab i samogłoski te same!

Po polsku nic nie wymyśliłam …
oprócz tego, żeby poprosić Was o pomysły 🙂 może komuś coś fajnego wpadnie do głowy?
Takie wyzwanie intelektualno – robótkowo – twórcze 🙂
A skoro wyzwanie, to i nagroda!
Czyli wzór, albo na Dziki Róż, albo na coś innego z mojego zestawu, do wyboru 🙂 albo po polsku, albo po angielsku (bo nie wszystko po polsku jest).

Zdjęcia pokazuję różne,
na moim ulubionym ostatnio płocie,
na wielkim powalonym przed burzę drzewie, które tak sobie już od jakichś 20 lat leży nad rzeką i do którego mam wielki sentyment (a kto chce wiedzieć dlaczego, to niech poszuka tej informacji na FB)
na dwóch akacjach, które tak sobie akuratnie rosną w odpowiedniej odległości od siebie,
na manekinie
i na niedawnej zdobyczy – kartonowej rurze (chyba po ceracie, bo na tyłach sklepu chemicznego leżało ich kilka).

Mam ostatnio poczucie, że coraz bardziej rozwijam się w temacie robienia zdjęć, tak metodą prób, błędów
i oswojenia ze spojrzeniami przechodniów.
Teorii nie zgłębiam żadnej, ale staram się patrzeć krytycznie i wyciągać wnioski.
I czekam, kiedy poczuję potrzebę zgłębiania tej teorii fotograficznej, bo bez tego poczucia, tak tylko ‚przez rozum’ to zupełnie mi nie wychodzi … opór ten mój rozum stawia nie do przezwyciężenia …

Kto ma pomysł na nazwę dla chusty – niech pisze w komentarzach 🙂
termin – do następnego posta, czyli do wtorku 17-go!
Pozdrawiam bardzo serdecznie i słonecznie!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.