Upór, wytrwałość i Dziki Róż

Na samym początku listopada sprzedałam na Ravelry wzór na Dziki Róż.
I od razu następnego dnia dostałam maila od Georgii, że to jej pierwsza w życiu chusta, że już ma zrobione 48 oczek, totalnie się zgubiła, coraz mniej wierzy w swoje umiejętności i desperacko pragnie ten Dziki Róż zrobić.

I tak rozpoczęła się nasza korespondencja 🙂

Początki były bardzo trudne.
Mnóstwo maili i mnóstwo prucia. I znowu maile, i prucie.
Do tego stopnia, że wracałam sobie z pracy i rozmyślałam na temat, jak tam idzie Georgii chusta i jakimi słowami jej jeszcze raz powiedzieć to, co tłumaczyłam w ostatnim mailu.
I czy będą dzisiaj pytania, czy nie 🙂

Georgia pisała, że czuje się głupia i nic nie łapie.
Ja pisałam, że przecież się uczy, a pokazać nie bardzo jest jak, tylko słowa i w dodatku dla mnie w obcym języku, więc mimo wszystko mniej precyzyjne.
Georgia pisała, że jest zdeterminowana i trudno, ale nie umie zaakceptować porażki.
Ja pisałam, że w końcu się uda i że jest genialna w tym, że się nie poddaje …

Po jakimś czasie ustaliłyśmy bazę, chusta była zaczęta i wzór zaczął powoli wyglądać tak, jak powinien.

Szło nieźle, aż się drut oddzielił od żyłki …
Georgia postanowiła przy okazji zrezygnować z włóczki, z której robiła i kupić nową 🙂

Zrobiłyśmy przerwę na Boże Narodzenie, i w Trzech Króli przyszedł kryzys.

Trzecie powtórzenie wzoru, mnóstwo oczek na drucie, rząd 21 i jedno oczko za dużo.
Prucie, zrobienie ponownie tego rzędu, i jeszcze raz o jedno oczko za dużo.
Parę moich pomysłów, jak dojść do tego, skąd to oczko nadliczbowe
i nareszcie się udaje!
Georgia pisze, że wszystko działa, a ona uskutecznia happy dance 🙂

Wreszcie część główna gotowa, przechodzimy do plisy brzegowej.
Georgia stwierdza standardowo, że nie wie, jak to ugryźć, ale dalej dodaje,
że przecież to nie może być takie trudne, jak jej się wydaje!
A ja się cieszę, że podbudowana dotychczasowym sukcesem zmienia patrzenie 🙂

Parę podpowiedzi z mojej strony,
i cisza.

I wreszcie, po 6 dniach, wiadomość, że jest już w 16 rzędzie i że martwi się tylko, czy jej starczy wełny!
Ha!

I potem znowu cisza.

Do 23 lutego.
Otwieram wiadomość, a tam co następuje:
wełny nie starczyło do końca.
Georgia samodzielnie zdecydowała zakończyć 2 rzędy wcześniej.
zblokowała chustę.
jest zachwycona: efektem końcowym, samą sobą, moją pomocą, całokształtem 🙂

Bo nie wierzyła na początku i potem jeszcze wiele razy, że to w ogóle jest możliwe, żeby ona tą chustę skończyła!

Jeszcze parę dni zajęło zrobienie zdjęć, i przygoda z Georgią i Dzikim Różem dobiegła końca.
Za jej zgodą pokazuję Wam chustę oraz relacjonuję naszą współpracę.

Pod spodem zdjęcie plisy brzegowej. Kto się dobrze przypatrzy, dostrzeże błędy, trochę się tam nie zgrywa,   jest lekkie przesunięcie.
I to jest takie piękne, że już bez mojej pomocy właściwie, udało się Georgii tą plisę zrobić!
Podjęła samodzielnie decyzję, że jest dobrze, dała radę zakończyć w momencie nieprzewidzianym przez wzór   i wybrnęła z wszystkiego własnymi siłami i pomysłami!

Ja natomiast, zainspirowana przygodami Georgii, jakoś tak częściej zaczęłam sięgać po tę chustę i noszę ją ostatnio prawie codziennie.
W piątek w drodze z pracy zatrzymałam się w lesie, w celu poszukania wiosny 🙂
Słońce wreszcie wyjrzało na chwilę, zrobiło się całkiem miło i tak mnie jakoś ten las skusił.
Wiosny nie znalazłam ani śladu …
Z braku laku sfotografowałam więc swój Dziki Róż 🙂

Pozdrawiam mimo wszystko wiosennie 🙂
bo wiosna już jest!!!
tylko szukać jej trzeba nie w lesie, a na trawnikach przy blokach – przebiśniegi, krokusy, sasanki – wszystko to dziś rano widziałam!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.