Zrób sobie mitsy część 4. I ostatnia.

Chwilę mi zeszło z tym kciukiem, przepraszam.
Jak głupia uwierzyłam, że słońce będzie świecić zawsze i bez problemu dorobię zdjęcia kciuka w dowolnym momencie tygodnia. A tydzień jaki był – same wiecie!

Ale do rzeczy:
KCIUK jest szybki w wykonaniu i dość prosty. Tyle, że wymaga posiadania szydełka, i więcej w nim przekładania drutów niż samego robienia.

Najpierw wkładasz dwa druty w oczka na kawałku włóczki. Oczek jest 13, więc na jednym drucie będzie ich 6, a na drugim 7. Następnie ‚zręęęcznym ruchem’ wyciągasz ten kawałek włóczki.
(kto słuchał ‚z pamiętnika młodej lekarki’ ???)

Teraz będziesz ‚robić’ nowe oczka. Ma ich być 5, strzałki pokazują mniej więcej gdzie, środkowe w tym oczku dodanym, i po dwa z każdego boku. Tak dużo oczek, żeby potem nie było dziur u nasady kciuka.

Ustawiasz robótkę, tak jak na zdjęciu, ‚palcami’ do siebie i zaczynasz od prawej strony. Wyciągasz oczko szydełkiem, taką dość dużą pętelkę, i przekładasz na drut. Chowasz koniec włóczki do środka, i wypuszczasz go ‚palcami’.

Wyciągasz drugą pętelkę – zdjęcie lewe, potem trzecią – pamiętasz, że ta ma być na samym środku – zdjęcie prawe, do góry nogami, żeby lepiej ten środek było widać. No i czwartą i piątą.

Pętelki mogą być zupełnie luźne, ja je przyciągam dopiero, jak mam wszystkie na drucie. Do tego służy ten koniec włóczki wypuszczony ‚palcami’, no i ten drugi, który będzie zaraz w robocie.

Jesteś teraz na początku klina. Klin ma 13 oczek, przerabiasz na prawo 12 oczek i zatrzymujesz się przed ostatnim. Teraz musisz przerobić to ostatnie oczko razem z pierwszym dodanym, obojętne które z nich zrobisz na wierzchu. Ma to na celu zmniejszenie dziur w tym miejscu.

Przerabiasz 3 kolejne oczka (te dodane) i to samo robisz z ostatnim oczkiem dodanym i pierwszym z klina. Przerabiasz je razem.

I już jesteś na prostej. Dziergasz spokojnie jakieś 8 okrążeń, mierzysz, czy długość dobra, ustawiasz się po wewnętrznej kciuka, mniej więcej na środku tych dodanych oczek. Jest ich trzy, więc dokładnie na środku nie dasz rady, ale celujesz tak, żeby to było najmniej widoczne miejsce, bo tu będzie chowana nitka. No i zamykasz wszystkie oczka.

Od razu robisz drugiego kciuka, tak jest najłatwiej.
Chowasz nitki. Jeżeli wyszły Ci jakieś dziury przy kciuku, to możesz je lekko podcerować tym końcem wypuszczonym palcami. Nitek nie obcinasz.
Przygotowujesz kąpiel wodną. Może być sama woda, może być coś dla miękkości i zapachu.
Moczysz przez minimum 20 minut, może być dłużej.
Zawijasz w ręcznik, żeby odcisnąć nadmiar wody.
Suszysz.

Ja do suszenia mitenek opatentowałam dwie metody.
Pierwsza to baaardzo stary drut nr 2, na który nawlekam mitsy za mankiet i potem sprytnie umieszczam na żyrandolu w dużym pokoju. Na górze powietrze cieplejsze, schną sobie spokojnie i nikomu nie przeszkadzają.
Druga to kij od mopa i kij od miotły. Metoda dobra tylko do wykorzystania na noc, bo w dzień przeszkadza. Odkręcam części czyszczące, składam kije razem i nawlekam mitsy. Jeden koniec opieram o parapet, drugi o krzesło, tak po skosie do kaloryfera. Przez noc suche.

Na zdjęciach nie ma ani żyrandola, ani kaloryfera. Za ciemno było i pod światło. Ale widzicie, o co mi chodzi 🙂

Jak już mitsy wyschną, obcinasz nitki. Jakoś tak lepiej to robić na końcu.

i GOTOWE!!!

Mam wielką nadzieję, że moje mitsy Wam przypadły do gustu, a instrukcje były dobrze opracowane 🙂
czekam z niecierpliwością na gotowe dzieła!!!

Pozdrawiam Was wszystkie gorąco i po egipsku:
obyście żyły wiecznie i oby każda była zdrowa jak nosorożec!!!

CZĘŚĆ 1, CZĘŚĆ 2, CZĘŚĆ 3 i PREZENCIK 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.