WDiC – Brudny Anioł i zielona chusta

Środa za środą przemija, a ja najczęściej w czwartek rano sobie uświadamiam, że znowu się spóźniłam na WDiC u Maknety.
A że spóźniać się nie lubię, więc odpuszczam.
Zresztą, jakoś mało czytam ostatnio, nie wiem dlaczego.

Obecnie słucham. ‚Wspomniemia Brudnegp Anioła’ Mankella. Wypożyczyłam sobie audiobooka, no i pojawiła się zagwozdka. Słucham na czytniku, nie mam odtwarzacza CD, i chciałam jak zawsze przełożyć sobie pliki na ten czytnik. Przełożyłam, ale jakieś zabezpieczenie sprawia, że odtwarza się tylko jedna ścieżka.
Wykonałam więc rzecz, której za bardzo nie lubię – ściągnęłam te pliki z internetu. I słucham. I zastanawiam się przy okazji, czy to już jest piractwo, czy jeszcze nie … Płytka wszak fizycznie leży na półce …

Robótkowo dzieje się dużo więcej. Zakończyłam wreszcie Dziki Róż, już wszystko, co miało być, jest gotowe. Przy okazji zaczęłam przeżywać sprawę vatu, ale ten temat już poruszałam przy okazji Dzikiego Różu, więc nie będę się powtarzać.
Dziergam sobie czapki w ramach wyzwania 12 czapek w jeden rok, jestem przy kwietniowej, ale chcę nadrobić przez lato.
Trochę bawię się w tłumaczenie wzorów i potem ich testowanie.
Oraz, natchnienie mnie chwyciło na nietypową chustę dla kuzynki, zaczęłam wczoraj i idzie dość sprawnie. Pewnie dlatego, że wcześniej przez prawie tydzień trwała praca koncepcyjna.

I jeśli chodzi o ostatni okres, to chyba tyle. Może jeszcze tylko jedno – postanowiłam wreszcie sprawdzić, jak się robi skarpety na drutach, ale dojrzewam do tego przedsięwzięcia raczej powoli 🙂

Pozdrawiam serdecznie i słonecznie :))))

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.