Pustynia

Takie prawdziwie piaszczyste egzotyczne klimaty 🙂

Jak to zawsze prawie u mnie, początek taki sam.
Byłam u lekarza.
Wracałam tą co zwykle drogą, ale w bagażniku wiozłam plastikową panią, i miałam silne postanowienie obfotografowania ostatniej chusty na tle czegoś ciekawego.

Jadąc ‚tam’ namierzyłam sobie boczną drogę tuż obok zalanych wyrobisk pokopalnianych, malownicze jezioro wydało mi się najlepszym tłem.

Jadąc ‚spowrotem’ skręciłam w tę boczną drogę.
Ujechałam z pół kilometra, trzciny po prawej się przerzedziły, tło wydało mi się idealne.

Zwolniłam i z lewej zobaczyłam TO – wielką hałdę piachu.
Olbrzymią, długą na jakieś sto metrów, solidnie ubitą deszczem, aż do lekkiego połysku.

Uznałam, że hałda rzecz mniej trwała od jeziora,
wody tak szybko nie wypompują, zresztą nie ma żadnej potrzeby,
a piasek mogą wywieźć.

I stąd zdjęcia ‚pustynne’ 🙂
Pierwsze oddaje nieco bardziej całość krajobrazu, następne już skupiają się na chuście 🙂

Dumna z nich jestem bardzo, patrzę i mam wrażenie, jakbym się wypuściła co najmniej na obcy kontynent, karawana z wielbłądów i beduini w burnusach …

więc nie będę rozpraszać Waszej uwagi tekstem – podziwiajcie 🙂

Chusta jest z dość grubej wełny o bardzo długiej nazwie – Debbie Bliss Blue Faced Leicester DK.

Powstała jako wariacja na temat, dostałam zdjęcie zupełnie czegoś innego i miałam to coś przerobić na szal. Dlatego uprzedzam pytania – nie ma wzoru i nie będzie, bo ta moja twórczość za blisko jest oryginału i to byłby plagiat a nie wzór.

I jeszcze na koniec zdjęcie ‚w oazie’, z serii: ‚jak noszę chusty i szale’ 🙂

Pozdrawiam wakacyjnie!!!

ps. miał być post we wtorek, tak jak zawsze, ale nie spostrzegłam się wczoraj, że to wtorek, dopiero dzisiaj to sobie uświadomiłam, eh, te wakacje, co one robią z człowiekiem …

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.