Calineczka

nieduża, delikatna, lekka, zwiewna i urocza.
Pomysł dojrzewał powoli i stopniowo, najpierw pojawiła się
bladoróżowa Lenka, potem chusta, a na końcu wszystko zostało obfotografowane,
spisane i sprawdzone, i powstał wzór 🙂

Dlaczego ‚Calineczka’?

w sumie tak do końca nie wiem, sama tak się nazwała 🙂
podczas wymyślania i dziergania nic nie przychodziło mi do głowy,
ale jakoś tak byłam obok, nie walczyłam z natchnieniem
i po prostu czekałam, aż wreszcie objawi mi się ta właściwa nazwa dla chusty.
I rzeczywiście, pojawiła się sama,
w momencie gdy odpięłam wszystkie szpilki po blokowaniu i podniosłam udzierg do góry, żeby po raz pierwszy zobaczyć, co tak właściwie wyszło z mojego pomysłu.
Właśnie wtedy poczułam bardzo kategorycznie, że to ma być ‚Calineczka’.
I tak zostało 🙂 
Tak jak i śliwkowa Aliseda – Calineczka jest zrobiona z Lenki od Włóczek Warmii.
Wybierałam i przebierałam w tych cudnych kolorach i w żaden sposób nie mogłam się zdecydować.
Aż wreszcie postanowiłam pójść drogą rozsądku i logicznego myślenia,
odrzucić utarte schematy,
czyli wszystkie odcienie niebieskiego, zielonego i żółtego, do których zawsze ciągnie mnie instynkt,
i wybrałam kolor zupełnie nowy.
Bladoróżowy.
Poklikałam, gdzie trzeba, zapłaciłam i opanowały mnie wątpliwości, czy to aby dobra decyzja…
bo taka jakaś ‚nie moja’ 🙂
Po paru dniach otrzymałam przesyłkę i zachwyciłam się bladym różem niezmiernie !!!
Jest cudny!!!
A potem to już zostało tylko znaleźć sposób połączenia tego delikatnego różu z delikatnością chusty.
Nie chciałam chusty bardzo ażurowej,
Takiej, która składa się z samych dziur, a wokół nich jest
trochę udziergu,

Raczej wyobrażałam sobie całkiem spore przestrzenie
zapełnione kolorem, a do tego jakieś takieś delikatne fidrygałki, oraz obowiązkowo zakończenie
pikotkami.
Uwielbiam pikotki 🙂
Chustę zrobiłam raczej niewielką, taką zarzutkę na ramiona,
na letnie dni i wieczory.
Żeby zdobiła, ale nie grzała,
żeby coś założyć, ale tak właściwie to jakby nic.

Wzór wyszedł średnio trudny,
wymagający trochę uwagi, nie zawsze do końca intuicyjny,
ale za to ciekawy w dzierganiu, bo jakby ‚na odwrót’ – część główna jest bardziej skomplikowana niż bordiura 🙂

Zdecydowanie poprawiła się też pogoda,
nareszcie na zdjęciach trochę słońca i dużo plenerów, a nie tylko plastikowa pani i ściana 🙂

I całe szczęście,
bo blady róż zupełnie się na tle ściany nie sprawdził.
Najbardziej pasuje mu zielona roślinność,
a wśród zielonej roślinności najlepiej czuje się na tych ze srebrną nutką 🙂

Dla chętnych do wydziergania swojej wersji Calineczki – wzór jest już opublikowany,
do nabycia na ravelry
lub bezpośrednio ode mnie (mail na pasku bocznym) 🙂
Calineczkę można wydziergać nie tylko z Lenki, równie ciekawa będzie z Lace, tej cieniutkiej 800m, i takiej trochę grubszej, 600 – 700m w 100g. Ja osobiście wybrałbym taką, która zawiera jedwab, dla podkreślenia urody chusty. Zwłaszcza, że wystarczy na nią około 500m włóczki.
Zapraszam !!!

Pozdrawiam ciepło i słonecznie!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.