Jesienna chusta w jesiennych kolorach

Rozpoczęta na wiosnę, skończona teraz 🙂
Prezencik.

Chusta taka bez większego planu, żadnych obliczeń, wzoru ani nawet koncepcji na kolejne rzędy.
Tak sobie powstawała na bieżąco, bo włóczka pozwalała na dowolne pomysły, i tak liczy się w niej głownie kolor 🙂

Włóczka to Yarn Art Mohair Classic, została wypatrzona w pasmanterii jeszcze na wiosnę, wpadła w oko koleżance, która od razu napisała z prośbą o chustę.

I dalej ‚od razu’ na następny dzień pobiegła do tej pasmanterii jeszcze raz, żeby od razu nabyć, bo a nuż komuś się spodoba i kupi przed nią 🙂

A że dostałam pozwolenie, że nie musi być ‚na już’, to sobie powolutku dziergałam, głównie w miejscach publicznych,
bo to jednak mohair i trochę sypie.
Nawet przez jakiś czas woziłam robótkę w bagażniku, jako wyjście awaryjne przy niespodziewanym czekaniu 🙂

Aż wreszcie przyszła jesień i poczułam wprost potrzebę skończenia udziergu i zobaczenia, jak się prezentuje w całości.
Bo w trakcie dziergania miałam pewne wątpliwości, jak te kolory się ułożą, takie trochę miałam wrażenie, że ciągle te same się nakładają na siebie, i tworzą się duże jednokolorowe plamy.

I rzeczywiście, są większe obszary tego samego koloru, ale jakoś tak się szczęśliwie ułożyły, że dodają uroku.
Powiem krótko – podoba mi się!!!

Zarówno w wersji rozłożonej, jak i w wersji zamotanej.

Dla urody jeszcze na samym dole dodałam pikotki, zawsze wolę wykończenie w dzióbki, ząbki albo pikotki, jakoś gładkie do mnie nie przemawia. Tutaj pasowały pikotki, i nawet czarny kolor na samym dole chusty ułożył się niemal idealnie symetrycznie.
W czym już najmniejszej mojej zasługi nie ma zupełnie, samo tak wyszło.

Został jeszcze jeden motek, i tak się zastanawiam, czy nie połączyć z jakimś jeszcze kolorem i zrobić takiej drugiej w paski, w sensie 2 rzędy jednego koloru i 2 drugiego, naprzemiennie.
Tylko jaki kolor tutaj dołożyć? ja z łączenia kolorów to raczej mało bystra jestem, możecie coś podpowiedzieć?

Pozdrawiam tym razem średnio wesoło, bo życie mnie nie rozpieszcza, i choć się mu nijak nie daję,
to jednak zmęczona i znużona jestem już dość mocno.
Więc tym razem bez mocniejszego akcentu optymistycznego – do następnego tygodnia :)))

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.